Uniwersytet Trzeciego Wieku

O Uniwersytecie
Aktualności


Licznik odwiedzin: 29617

Piekary Śląskie
  Logo "Nasze Piekary"
Stowarzyszenie
"Nasze Piekary"
ul. Bytomska 105
41-940 Piekary Śląskie
NIP: 498-022-44-88
REGON:278233770

Archiwum Wiadomości

Stowarzyszenie Nasze Piekary
Uniwersytet Trzeciego Wieku
Aktualności
Duszący temat . PDF Drukuj Email
Redaktor: Monika Wiatowska   
12.11.2009.

Wśród tematów które ostatnio podnoszą temperaturę dyskusji i poziom adrenaliny jej uczestników jest problem palenia śmieci w piecach domowych. Był to jeden z gorących tematów ostatniego zebrania Stowarzyszenia „Nasze Piekary" w dniu 13 października 2009 roku.   Tydzień po zebraniu ,21 października,  gazeta „Polska Dziennik Zachodni" podała informację  p.t. „Palenie śmieci także zabija", o happeningu w Żywcu na rynku, zorganizowanym przez bielską Fundację Ekologiczną  Arka „Zielona Gmina" .  Prezes fundacji podaje, że z raportu Komisji Europejskiej wynika, iż co roku w Polsce umiera 28 tysięcy ludzi z powodu zanieczyszczenia powietrza, dlatego wraz z młodzieżą rozdadzą ulotki informacyjne mieszkańcom Żywca i nawiążą współpracę z samorządami lokalnymi w całej Polsce w celu rozpoczęcia akcji edukacyjnej na  temat szkodliwości spalania odpadów w piecach domowych.

 Produkujemy gigantyczne ilości śmieci. Sklepowe półki pełne towarów, sklepy samoobsługowe, higiena wymaga opakowania dla produktu , gdyż dotyka go wiele rąk.  Jesienią ,gdy zapada zmrok ,szczególnie na wsi i w osiedlach domków jednorodzinnych ,wyposażonych w tradycyjne piece kuchenne i centralnego ogrzewania, zaczyna się proces likwidacji śmieci i odpadów  . Przez wiele lat dusił nas dym ze źle spalanego węgla i brudziła wszechobecna sadza, toteż chcąc poprawić  komfort życia jedni z nas przeszli na ogrzewanie gazem , inni zakupili tzw. piece ekologiczne. Zwykle łączyło się to jeszcze z wymianą okien i ociepleniem ścian domu. Był to potężny wysiłek finansowy, a dzisiaj spróbujcie po szesnastej wyjść na spacer lub otworzyć okno. Jeśli nie ma wiatru ,a jest jeszcze mgła lub mżawka, dym dusi, a smród wdziera się do domu przez każdą szczelinę. Gdy prowadzi się samochód, trzeba szybko zamknąć wloty powietrza. Widok na ulicy jak z horroru pierwszej klasy.  Śmierdzi spalonymi butelkami po napojach i folią, szmatami, gumą, ale najgorszy to smród przypominający dym z papierosów podłej jakości. Jest tak ostry, że chce wydrapać gardło. Niektórzy mieszkańcy mają za sąsiadów pięcioosobowe rodziny, które wystawiają jeden kubeł ze śmieciami w miesiącu, reszta odpadów wychodzi przez komin. Za kubły trzeba płacić, to prawda, ale można ten koszt zmniejszyć segregując szkło, plastikowe butle i makulaturę.  Chodzenie ze skargą na smrodzących  na policję czy do straży miejskiej mija się z celem, bo ta bez nakazu  do domu nie wejdzie i do pieca nie zajrzy. Dodatkowo można wśród sąsiadów zasłużyć na miano kapusia, a ta ksywa jest wyjątkowo trwała, w  najgorszym wypadku do trzeciego pokolenia. Nasza nacja nie lubi gdy fatyguje się władzę w błahych sprawach, jak np. smród, co innego gdy ukradną nam samochód , wtedy możemy  latać po komisariatach i robić raban.,

Ostatnio obchodziliśmy uroczystość Wszystkich Świętych. Przy cmentarzach kontenery pełne zużytych zniczy.  W  Dzień  Zaduszny  w południe, w porze obiadowej cmentarze pustoszeją. Przy kontenerach kręcą się ludzie z workami i wrzucają do nich zużyte wkłady do zniczy, bo to się fajnie pali i można zaoszczędzić na węglu !!! Proszę mi wierzyć , że nie są to jacyś menele ,a obywatele. Stary piec przełknie wszystko, a że jakiś starszy człowiek z astmą na ulicy się udusi lub czyjeś dzieci uszkodzą sobie oskrzela to mało ważne, co w kieszeni to nasze !    

Jak sobie z tym poradzić ?  Aktualnie mamy do dyspozycji cierpliwe tłumaczenie mieszkańcom ,prowadzenie akcji edukacyjnej o wielkiej szkodliwości spalania śmieci, najlepiej każdy w swoim środowisku.  Liczę szczególnie na aktywną postawę naszej młodzieży, która jest coraz bardziej wykształcona i europejska oraz na uczestników Piekarskiego Uniwersytetu Trzeciego Wieku, którzy odchowali następne pokolenie i mają wprawę w tłumaczeniu nawet bardzo trudnych spraw.  Człowiek bez wody może żyć kilka dni, bez powietrza umiera natychmiast. Zatruwanie wody i powietrza było , jest  i  będzie głęboko niemoralne. Może zaoszczędzimy na opłatach za kubły i węgiel, ale nasze sumienie obciążyć może ludzka krzywda. Sumienie to pamięć trwała, nie ma dla niej klawisza z  funkcją  „delete"   

Zmieniony ( 12.11.2009. )
 
Kultura lubi centrum PDF Drukuj Email
Redaktor: Monika Wiatowska   
17.10.2009.

W październiku 2008 roku rozważaliśmy na zebraniu stowarzyszenia możliwość zabezpieczenia terenów i nieruchomości kopalni Julian, po zakończeniu przez nią eksploatacji, na potrzeby miejskiego centrum, ze szczególnym uwzględnieniem kultury, edukacji , rozrywki i sportu oraz zachowaniem elementów tradycji górniczej. Sąsiedztwo Bazyliki i Kalwarii , liceum ogólnokształcącego, aktualnie odnawianego parku, ulicy Bytomskiej i doskonały dojazd z wszystkich dzielnic czyni to miejsce wymarzonym punktem spotkań mieszkańców.  Miasto w którym nie można spotkać się na rynku nie tylko w sylwestra, ale bez okazji, bo tam często coś się dzieje, jest mało ciekawe ,jest punktem na mapie. Centrum, które obsiadły obiekty kulturalno-rozrywkowe integruje mieszkańców wszystkich dzielnic miasta. Kultura lubi centrum. Jeśli tego nie ma, samorząd napotyka na trudności w zarządzaniu miastem, bo dzielnice walczą ze sobą ,zawsze jedna z nich ma status aktualnie pokrzywdzonej.  Przez cały rok temat tzw. centrum  miasta był przez nas pilotowany. W maju  v-ce prezydent p. Zenon Przywara zorganizował spotkanie zespołu  z architektem. Zapoznaliśmy go z naszymi oczekiwaniami.  Uważnie śledzimy media, szczególnie prasę, gdyż okazuje się , że to nie tylko nasz problem, a warto podglądać i uczyć się od większych i bogatszych. Musimy przewidywać na kilka lat do przodu, bo miejsce może nam ktoś sprzątnąć sprzed nosa ,a fundusze unijne też się pewnego dnia skończą. Gdy już naprawimy drogi, dokąd nimi pojedziemy?  Do Lidla  i Biedronki?

    11 września 2009 Katowice mocą uchwały swoich radnych dołączyły do grupy 17 polskich miast, które będą walczyć o tytuł Europejskiej Stolicy Kultury w 2016 roku. Wrócił jak bumerang problem katowickiego rynku. Gość Niedzielny z dnia 27.09 pisze tak:" Podczas zorganizowanego 16 września  spotkania pod hasłem „Kulturalne odsłony Katowic" głos zabrała m.in. prof. Katarzyna Popiołek, psycholog. Nawiązała do olimpiady w Calgary. Zauważyła, że wyjątkowość tamtego zdarzenia była zakorzeniona w miejscu: tańczyli Indianie, przybyła miejscowa ludność -to wszystko wpłynęło na światowy odbiór.- Kiedy mieszkańcy wyszli na scenę coś zaczęło się dziać. Aby ludzie mogli zaistnieć , potrzebny jest rynek- wspólna scena na której wszyscy możemy się spotkać. Wszystkie ważne miasta Europy mają takie miejsca, o których wiadomo że tam zawsze coś się dzieje."

 Takie miasto przyciąga inwestorów i potencjalnych mieszkańców. Rosną ceny nieruchomości i działek. Tygodnik „Polityka" z dnia 3.10 pisze tak  „spośród 10 głównych parametrów decyzji o lokalizacji  inwestycji zagranicznych atrakcyjność kulturalna kraju jest najczęściej na piątym miejscu - tuż po rozmiarach rynku wewnętrznego i dostępie do rynków trzecich, rozmiarze i kwalifikacjach siły roboczej, infrastrukturze oraz stabilności politycznej i podatkowej. Pewien amerykański przedsiębiorca tłumaczył to tak : jeśli coś w Polsce kupię, zbuduję, sprywatyzuję, to może polecę przeciąć wstęgę. Moi  menedżerowie będą tam mieszkać trzy, cztery, pięć lat . Muszą mieć teatr, operę, filharmonię, balet, jazz, pole golfowe, dobre restauracje i szkołę dla dziecka.    Kultura nie zaspokaja żadnych potrzeb. Ona je tworzy. Kultura jest częścią ekonomii, tymczasem  u nas jest wciąż kwalifikowana jako koszt."

Rok temu mówiliśmy o hiszpańskim mieście Bilbao, które ratując się przed totalnym bankructwem wystawiło gmach muzeum. Budynek jest zaliczany do najpiękniejszych na świecie. Na 24 tyś. m  kw.  powierzchni w 20 salach odbywają się wystawy sztuki nowoczesnej. Muzeum wpisane swym kształtem w miejsce jest salonem wystawienniczym. Promuje sztukę, architekturę poprzez wystawy ,programy edukacyjne, inicjatywy badawcze, publikacje.  Aby dzieło lub wyrób sprzedać trzeba go odpowiednio wyeksponować ,pokazać w dobrym, znanym  miejscu, ale za to miejsce trzeba płacić. W 1997 roku tuż po otwarciu muzeum zarobiło  o 148 mln euro więcej niż pochłonęła jego budowa. Zwiedzający muszą też zjeść, znaleźć hotel i kupić pamiątki.

I znowu „Polityka" z 26.09 ---„Wrocław -miasto biedne jak inne-zaczął w latach 90-tych coraz więcej wydawać na kulturę . Nie dlatego, że prezydent Zdrojewski (...) chciał się podlizać narcystycznym artystom, tylko dlatego, ze zobaczył w kulturze inwestycję. Kilkanaście lat temu było to dość ekstrawaganckie.(...) Sądzono, że Wrocław popadł w rozrzutność albo prezydent lansuje się na wyższą posadę. Po co wydawać pieniądze na pracę Normana Daviesa nad monografią  miasta, skoro można za to odmalować kamienicę? Po co ściągać do miasta kosztowne festiwale (Wrocław ma ich 50 rocznie !),  wystawy, spektakle, koncerty, gdy drogi są nieprzejezdne, a autobusy się psują? (...)  Eksplozja kultury przyciągnęła studentów z całej południowo-zachodniej Polski-od pogrążonego w marazmie Szczecina po Katowice, niedawno jeszcze zrośnięte z Krakowem. Wrocław przeskoczył Poznań, stał się trzecim ośrodkiem akademickim w kraju i dziarsko goni drugi w rankingu Kraków. W specjalnej strefie ekonomicznej zalęgły się technologiczne fabryki. W samym mieście wyrosły firmy informatyczne , finansowe, księgowe i pełne młodych knajpy.(..) Między 2002 a 2008 wydatki kulturalne Wrocławia wzrosły  trzykrotnie."

Mrągowo to niewielkie mazurskie miasto , rozsławione przez odbywający się od prawie trzydziestu lat, w ostatni weekend  lipca Piknik Muzyki Country. Przez te trzy dni miasto gości ok. 40 tyś. fanów muzyki country, szybkie motocykle i dziwne samochody. Setki stoisk z żywnością, gadżetami, przepełnione hotele, pensjonaty i parkingi także w okolicznych wioskach i miasteczkach. Za parking na łące w noc głównego  koncertu płaci się  20 złotych, bilet na koncert ponad 100zł i chętnych nie brakuje. Mrągowo poszło za ciosem i swój amfiteatr wykorzystuje na Festiwal Kultury Kresowej czy Mazurskie Noce Kabaretowe, z których relacje oglądamy w telewizji. Sponsorzy koncertów są reklamowani na telebimach i tablicach wokół amfiteatru, a także  w przerwach pomiędzy występami przez konferansjerów. Im większa hojność sponsorów ,tym większe gwiazdy na scenie i więcej widzów.                

 Bliskie nam Ustroń i Wisła organizują pikniki country w lipcu i sierpniu. Ustroń ma amfiteatr zadaszony, co uniezależnia imprezę od kaprysów pogody, Wisła właśnie zaczęła budowę dachu.  Festiwale i pikniki trwają co najmniej 3 dni (przeważnie od piątku do niedzieli). Towarzyszą im miejskie jarmarki , które nie tylko żywią przyjezdnych , ale oferują bogatą ofertę miejscowego rzemiosła, od czapek i kurtek na zimę aż po piece centralnego ogrzewania, fotele z relaksem, miody „z prądem" , zioła skutecznie odchudzające ale portfele.

W naszych miastach pełno jest emerytów, którzy nie są niedołężnymi staruszkami. Są to ludzie sprawni, po prostu pięknie dojrzali. To jedni z głównych odbiorców różnych form kultury.  Dyplomanci ekonomicznych uczelni często mają kłopot z tematem pracy dyplomowej, może ktoś wziąłby „na warsztat" ekonomię kultury, a może urosłaby z tego praca doktorska? Sukces murowany jeśli przedstawi konkrety a nie wodolejstwo.

 Na zakończenie jeszcze raz  „Polityka": „Kultura nie jest bóstwem. Nie trzeba się do niej modlić. Przyjrzyjcie się jednak kulturze uważniej. Zobaczycie niedrogą inwestycję o niezłej stopie zwrotu, niezbyt uciążliwą dla środowiska i służącą reszcie gospodarki".                  

Zmieniony ( 12.11.2009. )
 
««  start « poprz. 1 2 nast.  » koniec »»

Pozycje :: 10 - 11 z 11